Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2022
  04.04.2018 19:53 "Z czasem pojmuję to wszystko" Małe ziarenko nazwane miłością Pielęgnowane dniem i nocą Wartościowane bezcennością Otulone przez chwasty co bełkocą Wypuszcza nagle pierwsze korzenie Łączy się z innymi wzrastając razem Do góry pnie się trzon w przestrzenie Rośnie w siłę nieokreśloną wyrazem Kocha, bo kochać umiał zawsze Teraz jest drzewem, domem, nie chwastem Wypuścił pąki spadające na ziemie Zgasły już jego liście zielone Uschły gałęzie w siebie wtulone Nie jest już sam, jest tam - w niebie Zebrały się wszystkie ptaki przy drzewie Nikt nie sądził, że to ziarno będzie drzewem Nikt nie sądził, że domem bez Ciebie.
  21.06.2020 12:55 "Wróciła..." Wracają mi myśli, te złe, te, których pozbywałam się przez lata. Tu widzę to, tam widzę tamto. Przybywa z tej strony, z boku, tutaj, wszędzie. Jak się pozbyć tej pierdolonej choroby!? Da się w ogóle? Podobno zostaje z Tobą do końca życia. Można jedynie zagłuszyć jej krzyki. Ale jak to zrobić? Przecież wiem, że nikt nie jest idealny. Dlaczego więc katuje się tym wszystkim? Wchodzę codziennie, aby zmierzyć swój upadek. Czasami pojawi się uśmiech. Niestety - wiem kiedy. Kiedy się zmniejsza. Spada liczba mierząca moje piękno. Paradoksalnie więcej nie znaczy lepiej. Chowam twarz w dłoniach, które oplatają ją całą. Nawet to mnie przeraża. Co ze mną nie tak? Wczoraj patrząc na ścianę w dawnym pokoju - przypomniałam sobie. Swoją słabość, ale także walkę, siłę. Cała ściana pokryta wspomnieniami wywołującymi uśmiech i łzy. Ciężko mi, bo wiem, że jestem sama. Z nią, sama. Powrót do tego co było, będzie niczym więcej jak autodestrukcją. Ale może właśnie te...
  03.02.2020 23:54 „Od - WIESZAĆ! Krzyczę...” Są takie rzeczy, o których się milczy. Beznamiętnie krocząc przez świat pełen namiętności. Ludzie w szarych płaszczach chodzą po bladych ulicach.  Czerń i biel zlewa się w jeden wielki obraz.  Już wiem czemu widzę kolory Czemu niebo wydaje się błękitne, a trawa zielona. To oni, ludzie w szarych płaszczach,  Od czasu do czasu rozpinają guzik. Wyłaniają się kolory spod grubych warstw.  uwalniają się dusze, palety barw. Przędą nici kolorów po ścianach budynków. Brudzą granice między ziemią, a niebem.  Nikt ich nie widzi, bo nikt nie chce wiedzieć. Wśród szarych płaszczów czują się bezpiecznie Przynależnie. W końcu to widzę, w końcu dostrzegam.  Świat nie jest szary.  Odwieszam swój płaszcz.